Geoblog.pl    krzychum    Podróże    Maratończycy w Nepalu 2011    w drodze na festiwal Mani Rimdu
Zwiń mapę
2011
10
lis

w drodze na festiwal Mani Rimdu

 
Nepal
Nepal, Tengboche
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 6460 km
 
Dzien bylby trywialny gdyby nie wiadomosc od Gokula ze wlasnie dzis w klasztorze w Tengboche rozpoczyna sie najwieksze buddyjskie swieto Szerpow, A ze klasztor tez jest najwiekszym w tymdystrykcie Himalajow wiec od razu wiadomo bylo ze tej okazji nie przegapimy.

Poczatek drogi bylplaski i latwy. Towarzyszyly nam tylko widoki dziwnie juz najomych gor orz szum helikopterow ktorymi ponoc lamowie z calego Nepalu lecieli na festiwal (tu chyba Gokul przesadzil bo w Tengboche widzielismy tylko jednego lame, i to miejscowegona dodatek).



Za mostkiem zaczela sie druga scianka - ok.600 m przewyzszenia do wysokosci ok.3800 mnpm. Odpalilismy z Pawlem zaraz po herbatce (herbaty pijemy tu duzo - tyle co w domu innych trunkow czyli po 4 l na glowe)ijuz po niecalych 75 mni 43 sek ujrzelismy cel gwozdz dzisiejszego programu czyli Gompe (klasztor) w Tengboche.

Chwila przerwy, herbatka i kielbaski z Polski (oj, dobrze jest miec takiego szwagra) i po chwili (czytaj 2 godz.) rozpoczelismy udzial (bierny) w festiwalu mani Rimdu. Festiwal oznacza tu ni mniej ni wiecej po prostu swieto z ta roznica ze trwa 3 dni. W sumie to logiczne bo jesli idzie sie na tenze festiwal 2 dni (i to nie rzadko pod gorke) to warto poswietowac troche wiecej niz tylko jedne popoludnie. Niestety byla i lyzka dziegciu w tym wydarzeniu. I nie chodzi o to ze za udzial (bierny) musielismy zaplacic 300 rupii, To byl po prostu pierwszy dzien festiwalu i miejscowa publika byla jeszcze w drodze. Okazalo sie wiec ze publicznosc stanowili tacy jak my turysci,ich przewodnicy i tragarze oraz dwoje sympatycznych staruszkow ktorych na zdjeciu uwiecznilem. Traby zagraly, kurtyna odslonila Najwyzszego Lame i zaczely sie tance. Opisac mozna je krotko. Warstwe muzyczna stanowily 2 dlugie bardzo traby wydajace dzwiek podobny do (przepraszam) pierdzenia, male bebenki i balszane kapelusze pocierane i iudezrane o siebie. Watstwe taneczna stanowily dowolne tance mnichow z polobrotami i obrotami w przeroznych konfiguracjach i ukladach. Nic z tego nie rozumielismy i w sumie byloto dla nas ciekawe przez pierwsze 15 minut. Niemniej wytwalismy wraz z Gokulem dzielnie przez 2 godziny i w krotkiej przerwie miedzy wystepami dalismy nura za drzwi. Gdy z plecakami na plecach oddalalismy sie na nocleg slyszelismy tylko granie klasztornych trab.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (18)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
krzychum
Maratończycy
Paweł Piasecki, Krzysztof Maziński
zwiedzili 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 24 wpisy24 25 komentarzy25 153 zdjęcia153 0 plików multimedialnych0
 
Nasze podróże
03.11.2011 - 23.11.2011